niedziela, 11 stycznia 2015

Młodszy Brat. Prolog

   Ten sam dzień, ten sam miesiąc, prawie ta sama godzina.
   Rok w rok to samo wydarzenie
   Te same tłumy dziennikarzy, chcące się dowiedzieć dokładnie tego samego, co rok wcześniej.
   Ludzie są idiotami. Nie wszyscy, to fakt, ale zdecydowana większość.
   Ludzie nie umieją się uczyć. Błąd. Większość ludzi nie umie się uczyć. Przecież on taki nie był... Oni...
   Potrząsam głową.
   Oni nie byli idiotami i umieli się uczyć. Ale ci...
   Są bezsensowni. Dobrze wiedzą, że nie udzieli im wywiadu. Ale jednak co roku mają ten nikły płomyczek nadziei, który, notabene, po dziesięciu latach powinien już dawno zgasnąć.
   Przynajmniej według mnie.
   Są idiotami. W tak zwanych anegdotach, często zamieszczanych w Proroku Codziennym (swoją drogą jak taki szmatławiec może mienić się gazetą?! I to [podobno] najczęściej kupowaną) szykanowali  obu Snape'ów. Najczęstsze tytuły tych, jakże zabawnych historyjek to: Szampon Śmierci, czy też Nietoperz z lochów. Wiedzą, że takie rzeczy działają na mnie jak czerwona płachta na byka. A jednak ryzykują zwolnienie z pracy (mam wielu wpływowych znajomych, o czym dziennikarze zdają się zapominać), tylko po to, aby mnie podrażnić i subtelnie sprowokować do udzielenia wywiadu. Świadomie ryzykują utratę pracy, by tylko zdobyć sławę.
   Nie potrafią się uczyć. Rok w rok tracą pełne dwadzieścia cztery godziny na koczowanie sobie pod moimi oknami. I każdy liczy na to, że właśnie jemu okaże łaskę i z nim porozmawiam.
Oni stoją przed mym domem w stale zmieniającej się pogodzie, podczas gdy ja cały dzień paraduję w szlafroczku i upijam się do nieprzytomności mieszając Ognistą Wiskey oraz wódkę.
   Są tacy przewidywalni. Teraz, na przykład, doskonalę wiem, co napiszą jutro w swoim Szmatławcu Codziennym. To samo, co przez dziesięć ostatnich lat w tym dniu:
Quietus Snape kolejny raz odmawia wywiadu na temat samobójstwa swojego starszego brata –
Severusa Snape’a, profesora eliksirów w Hogwarcie,
który targnął się na swe życie dokładnie 10 lat temu –
tj. 15 VIII 1980
 
  I wiem też, że znów gorzko zapłaczę.